Co piliśmy w latach 90tych?

Napoje kolorowe, gazowane, niegazowane. W butelkach, w kartonikach, puszkach. Różne smaki, wielki wybór, to wszystko czekało na początku lat 90tych na dzieciaki, o ile posiadało się cudem zdobyte drobniaki. Dlatego każdy samodzielny zakup urastał do sprawy wagi państwowej. Co się pijało, co sprawiało tyle radochy?

 

Standardowo, aż po dzień dzisiejszy czyli cola na milion wariacji
Coca Cola, Pepsi Cola – napoje będące oznaką zgniłego kapitalizmu można było kupić już w epoce Gierka. Jednak dopiero w latach 90tych Coca Cola postanowiła samodzielnie zająć się produkcją, otwierając fabrykę między innymi w Gdyni. Pierwsze butelki wyjechały z tego miejsca wiosną 1992 roku. Idealnie dopasowany czas sprzedaży, ludzie kupowali Colę na przyjęcia komunijne, nareszcie było światowo. Pamiętam, że butelka była szklana i miała chyba 1,5 litra pojemności. Cena coś około 6.000 zł.
Pepsi z lat 90tych to wspomnienia „rewelacyjnego” smaku, oczywiście pod warunkiem że mówimy o napoju w butelce szklanej 0,33. Dbajmy, pielęgnujmy więc dalej miejskie legendy. Od Pepsi dostaliśmy również 7UP i postać Fido Dido. To nie tylko promocja na puszkach, to przede wszystkim koszulki…mieć taką koszulkę na początku lat 90tych to po prostu szał.

Fido Dido

 

Sinalco czyli nieudana próba podbicia Polski
Zdarzyło się w latach 90tych, że niektóre światowe marki przejechały się na polskim rynku. Flagowy przykład to Burger King ale o jedzeniu z tamtych lat innym razem. W kategorii napoje należy wspomnieć o napojach Sinalco. Napoje gazowane w puszkach z górnej półki cenowej, które nie zawładnęły naszymi podniebieniami. Nie pomogły kampanie reklamowe (w jednej z reklam występował chyba Janusz Rewiński?- takie tam przebłyski w głowie), niemiecka firma po czasie zrezygnowała z prób zaistnienia na polskim rynku.

 

Plastikowe butelki, polski smak
Walka z Coca Colą i Pepsi podejmowana była przez różnego rodzaju lokalne firmy. Na Pomorzu zdecydowanie królowały takie firmy jak Aus-Pol oraz Nata. Różnorodne wariacje smakowe, do wyboru do koloru. Napoje Aus-Pol to nie tylko możliwość „zaspokojenia” pragnienia, to również szansa na nagrody. Wystarczyło wycinać z etykiety znak firmowy, zapakować do koperty i wysłać do Radia Gdańsk. Tam cyklicznie odbywało się losowanie cennych nagród (nic nie wygrałem dlatego nie pamiętam już co było losowane). Nagle napoje Aus-Pol przestały się pojawiać w sklepach. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Nata to z kolei firma która obecnie koncentruje się na wodzie. W latach 90tych oferowali napoje gazowane w różnych opcjach.

 

Coś z PRL zostało
Od kiedy pamiętam, każda butelka szklana, litrowa, z napojem pomarańczowym czy cytrynowym to nic innego jak Ptyś. Ten napój można było zakupić w PRL, a gdy uwolniono gospodarkę, to nieważne jaka firma zajmowała się produkcją, zawsze mówiło się: „kupujemy Ptysia”, „poproszę Ptysia” itp. itd

Ptyś czyli każdy polski gazowany napój w butelce

 

No Name w puszkach
Napojów gazowanych w puszkach była cała masa. Sklepy i bazary w latach 90tych zostały zalane „colami”. Jojo Cola, Classic Cola…. i tak dalej. Popularnością cieszyły się również takie „marki” jak River Orange. Każdy ma tutaj swoje wspomnienia, a raczej z uwagi na mnogość tych napojów, mogą się one mieszać. Z uwagi na przystępne ceny były oczywistą alternatywą dla Coca Coli czy Pepsi.

 

Coś w kartonikach, woreczkach
Kolejna kategoria to napoje w kartonikach. Do wyboru do koloru. Dostępne napoje typu Orange czyli biały kartonik, z elementami koloru pomarańczowego. To „leciało” z Niemiec, na początku wujki i ciocie przywoziły, dopiero później zaczęto sprowadzać je do sklepów i na bazarki. Były kartoniki Donald Duck, były okazjonalne napoje w kartonikach choćby z bohaterami z Króla Lwa. Producenci imali się wielu sposobów na zwiększoną sprzedaż, tylko czy płacili za licencje? Mało prawdopodobne w pierwszej połowie lat 90tych.
Najpopularniejszy napój w sklepiku szkolnym? Oczywiście „lemoniada w woreczku”. A dla kogoś o wyrobionych gustach i zasobnym portfelu czekały napoje Capri Sun.

 

Weź posyp czyli o napojach które się lizało
Paczuszka oranżady w proszku i nie tylko. Mało kto bawił się w rozrabianie z wodą. Sypało się na rękę i zlizywało. Niczego więcej do szczęścia nie było potrzeba. Naturalnie to nie jedyne co czekało w ramach napojów w proszku. Zalały nas reklamy napoju Tang ale jak pokazał czas, ludzie tego nie kupili, dzisiaj można je sobie zamówić online, sprowadzane z zagranicy.

  • Nikodem Jędrzejko

    Czy ktoś pamięta Napoje z lat 90tych między innymi San Paolo (widziany na banerze reklamowym podczas meczu koszykarskich do MŚ 1994 we Wrocławiu w 1993 ) Suisspol z Poznania (od Napojów Freya i wód Amos -widziany na boiskach Lecha w 1995-97) WBW Aqua (od wody Viking i Napojów Sprinta-wcześniej Samba )PodWarszawski Polsim System (od Wód I Napojów Aretuza) oraz Eko (wspólnie z Toruńskim Weda-Bis łódzkim ER-mit (zdobył prawo bycia włascicielem marki w 1995) i Poznańskiej Wytwórni wód gazowanych ?

  • Nikodem Jędrzejko

    Napoje San Paolo od Italtech