Commodore 64 czyli mój pierwszy komputer

Pierwszy komputer który pojawił się w moim życiu to Commodore 64. Maszyna, która pod koniec lat 80tych praktycznie kończyła swój żywot w krajach zachodnich, do Polski wdzierała się z ogromną mocą. Na osiedlu miało się albo C64 albo Atari. W moim otoczeniu królowało C64 co naturalnie miało swoje liczne pozytywne strony.

 

Komunijny tablet czyli „za moich czasów tak nie było”
Maj to czas komunii świętych i co za tym idzie wysypu prezentów dla dzieci. Może quadzik, może najnowszy smartfon albo chociaż tablecik. I te głosy oburzenia przelewające się przez internet, że za moich czasów tego nie było. Właśnie że było, czego dowodem jest C64. Każdy czas, każda dekada to inne luksusowe dobra. Pamiętam, że komputer Commodore 64 nabyty w roku 1991 kosztował coś około 2.300.000 zł czyli na dzisiejsze 230 złotych. A należy wiedzieć że był to zestaw podstawowy, nie posiadał nawet cartidge. Na niego trzeba było powoli dozbierać.
Dostawa komputera do domu to istne święto i co ważniejsze dzień później w szkole można było dołączyć do elitarnego grona osób „skomputeryzowanych”.

 

Poloneza…tzn. ustawianie głowicy czas zacząć

Turbo ABC czyli wyjdź z pokoju bo się nie wgra
Hasło „wyjdź z pokoju bo się nie wgra” znał każdy gracz, który miał nadzieję nie obejrzeć na sam koniec ładowania gry LOAD ERROR. Właściciel C64 musieli naturalnie posiadać mały śrubokręcik, który był magicznym kluczem do magnetofonów, pozwalając ustawiać głowicę. Mityczne ustawianie głowicy które oczywiście dawało radę, pozwalało „naprawić” gry nie chcące nas słuchać. Dodatkowo co niektórzy sprzedawcy odradzali ingerować w ten sposób w sprzęt (dlaczego tak gadali – nie mam pojęcia). Czyli ustawiaj głowicę tak aby nie popsuć sprzętu.
Turbo ABC to był po prostu cartrige dla ubogich. Zawsze znajdował się na początku kasety i przed każdym wgraniem gry trzeba było z niego skorzystać. Czyli przy każdej grze cofanie kasety do początku i magiczne 20 lub 25 jednostek/obrotów. Tak wskazywał licznik magnetofonu.
Mając cartidge nie trzeba było korzystać z Turbo ABC, po prostu wgrywało się każdą kolejną grę.

Zestaw Gry Sportowe, a może Gry Przygodowe
Specjaliści od handlu grami na C64 doskonale zrozumieli potrzeby klienta i od początku tłoczyli kasety w przeróżnych zestawach. Kto lubił przygodówki mogł prosić o konkretny zestaw. Kto uwielbiał gry sportowe – proszę bardzo, cała kolekcja. Kto chciał zestaw gier erotycznych…był problem, nie chcieli sprzedać. Dla hardkorów były zestawy typu Boulder Dash w wielu wariacjach czy też Tetris na milion kombinacji.
Ważne jednak że gier i zestawów było naprawdę wiele, a kiedy okazywało się, że po roku udało się trafić na naprawdę zupełnie „nowe” gry, radocha ogromna. Sam poszukiwałem gier strategicznych, managerów piłki nożnej czy ogólnie gier sportowych i różnie z tym bywało.

 

Dawaj po długim, po długim

Pierwsza gra na Commodore64? Oczywiście Football Manager!
To że dzisiaj najlepszym managerem piłki nożnej jest Football Manager nie może być przypadkiem. To w końcu pierwsza gra która uruchomiłem na swoim sprzęcie. Co prawda współczesny FM nie ma nic wspólnego z tamtą grą (poza nazwą) to jednak pamiętam, że nie było wiadomo o co kaman w tej grze. Dopiero po jakimś czasie udało się ustalić zasady gry i można było zacząć wspinać się po sukcesy w rozgrywkach ligi angielskiej.
Dlaczego ten tytuł? To już zupełny przypadek wynikający po prostu z faktu, że gra ta była nagrana jako pierwsza na zestawie GRY SPORTOWE która przyjechała do domu z komputerem. Jak więc widać często przypadki mają wpływ na dalsze życie…gracza komputerowego.

GRY SPORTOWE, zestaw nr 11. Pierwsza kaseta przybyła z C64.  Nick Faldo Golf – przy tej grze można było wpaść w dziurę czasową

 

Wymiana kasetami w modzie. Nowe zestawy za drogie
Krótko i na temat. Na osiedlu dochodziło do częstych wymian, jednak z tego co pamiętam, co lepsze kąski człowiek chował, zostawiał dla siebie. Wynikało to z prostego faktu, mianowicie zdarzało się, że pożyczona kaseta ruszyła w tango i po jakimś czasie nie udało się zlokalizować ostatniej osoby w łańcuszku wymiany. Dlatego po pierwszych wtopach człowiek nauczył się pewnych kaset nie pożyczać, a i wymiana była prosta czyli jeden do jednego.
Zakup kaset był skomplikowany z uwagi na ich cenę. Wydaje mi się, że cena jednego zestawy oscylowała wokół kwoty 25.000 – 30.000 czyli na dzisiejsze 2,5 – 3 zł. Dla porównania, zbierane hurtowo kasety magnetofonowe można było nabyć od 12.000 do 15.000. Kieszonkowego nie było, a jak już się miało drobnicę w kieszeni to oczywiście wydawało się na produkty pierwszej potrzeby czyli napoje gazowane, słodycze, gumy Turbo czy też czipsy.

Kres C64
I to koniec skróconej historii z komputerem Commodore 64. Pamiętam, że gdzie około 1994 praktycznie zaczął być zaniedbywany. Ile można było grać w te same tytułu, co niektóry w okolicy mieli swoje pierwsze pecety, a coraz więcej osób do tej pory operujących na C64 czy Atari zaczynało śmigać na Amigach. Do tego największa tragedia gracza to znaczy spalony zasilacz. Dwa razy się sfajczył i po drugim razie nie było już ochoty na wydatek. Sprzęt wylądował w piwnicy.

 

Zapraszam również do przeczytania wywiadu na temat gier na C64 wydawanych w Polsce:
Historia commodore 64 w Polsce

  • Z tym wychodzeniem z pokoju to był jakiś mit, prędzej sprawdzał się u atarowców. 🙂 Na C64 nie było z tym problemów. Load error to najczęściej wina złego skosu głowicy albo uszkodzonej taśmy. A takowe się zdarzały nawet, gdy się kupowało gotowe zestawy w sklepie.

    ps. dzięki za zalinkowanie wywiadu 🙂

    • Krzysiek

      Witam. Były dwie wersje – wyjście z pokoju albo nie ruszanie się 🙂 Popsute kasety kupione w sklepie to był „dramat”, bo trudno się negocjowało ze sprzedawcą wymianę kasety 😀

      gratuluję kolekcji kaset i pozdrawiam

      • riversedge64

        W Szczecinie były co najmniej 2 sklepy, w których reklamacja odbywała się przez zweryfikowanie kasety przez sprzedawcę. Miał rozłożony zestaw C64, próbował ustawić głowicę i jak nie dało się wczytać gry, dawał drugą kasetę. A wyjście z pokoju lub nieruszanie się to mit. Dzieciakowi można było wszystko wmówić. 🙂

        • Krzysiek Krzysiek

          Oczywiście, że to była ściema przy commodore. Ale kiedy jakiś hicior po raz któryś się nie chciał wgrać, to tragedia 😀 W Gdyni i Gdańsku sprzedawcy nie byli tak zaawansowani sprzętowo, tutaj było słowo przeciw słowu 🙂

  • zenek

    stary, piękny c64 🙂