Hej Hej Tu NBA

NBA w latach 90 miała swój najlepszy czas, gigantyczne zainteresowanie. Michael Jordan wykręcał kolejne rekordy, Dennis Rodman grał w kosza i grywał w filmach obok Van Damma. Dzisiaj zajmuje się podziwianiem raju na ziemi, który zlokalizowany jest na Półwyspie Koreańskim. Gwiazdą ligi był rodowity Amerykanin czyli Indianin – Scottie Pippen. Grywał Sahq O’Neil, którego obok rzucania kolejnych punktów zajmował się grą w kinie familijnym, takim w sam raz na kacowe niedziele. Całą plejadę gwiazd można było w latach 90 oglądać na TVP2. Zarówno śledzić nocne transmisje na żywo zza wielkiej wody czy też w sobotnie przedpołudnia obejrzeć magazyn koszykarski. Hej Hej tu NBA czyli pamiętne powitanie Włodzimierza Szaranowicza.

wstępniak do transmisji z NBA z początku lat 90

 

Ten sukces został przekuty na polskim rynku poprzez zwiększenia zainteresowania koszykówką. Równo dwadzieścia lat temu ekscytowaliśmy się występami polskich koszykarzy w Mistrzostwach Europy. Początek był kiepski, wtopy na dzień dobry, później awans do kolejnej fazy i szansa na sukces. Nie udało się przejść ćwierćfinałów ale kibice z tamtych czasów kojarzą bez problemów nazwiska takie jak Zieliński czy Wójcik.

Ale co tam wielki świat koszykówki, liczyło się granie na osiedlu, największym stopniem wtajemniczenia w technikę koszykarską była umiejętność robienia wsadów. Kosz trzeba było jednak sobie zorganizować. Okazja do gry na prawdziwych boiskach pojawiała się na lekcjach WF, pod warunkiem że nauczyciel był fanatykiem tej dyscypliny. Wersja najprostsza polegała na braniu koszy do śmieci czyli gra w pseudokoszykówkę, bez wsadów. Co sprytniejsi brali sprawy w swoje ręce, kombinowali tarczę z desek, a do tego mocowali choćby obręcz rowerową. Takie czasy, taki mieliśmy klimat. Kosz był przytwierdzany do budynku hydroforni. Pamiętam, że pierwszy kosz domowej roboty został po kilku dniach zdemontowany przez fachmanów ze spółdzielni. Po tym wydarzeniu następny kosz po skończonej grze był demontowany i chowany.

W drugiej połowie lat 90 część osiedlowych parkingów zaadaptowano na boiska do koszykówki i siatkówki. A dziś ci specjaliści ze spółdzielni, którzy to wymyślili, chętnie przywrócili by w miejscu boisk parkingi.

NBA napędem polskiej gospodarki

Koniunkturę na koszykówkę wyczuli rodzimi biznesmeni, którzy na swoich stoiskach bazarowych sprzedawali czapki z daszkiem (z siateczką w tylnej części), posiadające naturalnie loga drużyn z NBA. Chyba nie dziwi nikogo, że największą popularnością cieszyły się te z czerwonym bykiem. Do tego koszulki, zarówno zwykłe t-shirty ze logami popularnych ekip koszykarskich jak i pseudozawodowe koszulki do gry w kosza. Obowiązkowo na ramiączkach i ogromnym numerem.

Apogeum kariery Michaela Jordana, koszykarza wszech czasów, to powstanie filmy Space Jam – Kosmiczny Mecz, w roku 1996. W Polsce w latach 90, kinematografia nie interesowała się sportem, koszykówką. Dopiero w 2001 Jarosław Żamojda wypuścił film „6 dni strusia”… a w latach 80 można było oglądać „Czarodzieja z Harlemu”, gdzie pada już ponadczasowe zdanie „ Kto murzyna ma, u tego murzyn gra”. Dziś pewnie autor scenariusza zostałby oskarżony o rasizm w najczystszej postaci 😉