Italia 90, co zapamiętaliśmy z mistrzostw świata w roku 1990

Dokładnie 27 lat temu odbył się finał Mistrzostw Świata Italia’90. To tak naprawdę pierwsze świadome mistrzostwa które śledziłem bacznie. Dziwne trochę z uwagi, iż za piłką uganiałem się od kilku lat. Jednak do roku 1990 nie interesowały mnie mecze w telewizji, nie śledziłem z zapartym tchem tabelek na ostatnich stronach gazet, nie ekscytowałem się konkretnymi piłkarzami.
Mundial we Włoszech zmienił wszystko, do tego stopnia, że oglądałem nawet mecze w wykonaniu Egiptu, które były strasznym męczeniem buły. A cierpliwość u dziecka w wieku 8 lat jest naprawdę minimalna.

Co zapamiętane zostało z tych mistrzostw? A dokładniej co ja pamiętam, bo w różnego rodzaju materiałach, artykułach, zawsze wspomina się te same historie. Listkiewicz w finale, niepogodzenie się z porażką w finale Argentyny, płacze kibiców Brazylii po porażce w 1/8 z Argentyną czy oczywiście tańce jakie serwował Roger Milla po strzelonych bramkach.

Gwiazdy mundialu Italia’90
Gwiazdy sprzed 27 lat czyli wtedy na pewno imponował Goycochea. Bramkarz, który miał nie grać, a okazał się wielką gwiazdą, zarówno kadry Argentyny jak i całych mistrzostw. Bramkarz, który znakomicie bronił karne, a wystąpił tylko z powodu kontuzji jakiej doznał numer jeden Argentyny czyli Pumpido. Co prawda nie cieszył się na podwórkach taką sławą jak w 92 roku Schmeichel ale ciągnął swoją drużynę.


Salvatore Schillaci czyli Toto Schillaci. Człowiek, który strzelił dla reprezentacji Włoch 7 bramek, z czego 6 na mistrzostwach świata. Kadry nie zwojował, zaczynał jako rezerwowy ale z każdym meczem się rozkręcał i prowadził Włochów przez kolejne rundy. Jeżeli ktoś z napastników wtedy imponował to na pewno był to Schillaci. Właściwie po mundialu jakoś się o nim zapomniało.

Korkotrampki Roger Milla
Roger Milla to oczywiście wspomniane powyżej tańce celebrujące zdobyte bramki. Mając 38 lat na karku, będący bez klubu stawił się na kadrze na wyraźną prośbę prezydenta Kamerunu. Ciekawa historia, która na swój sposób została przekuta przez polskich producentów obuwia sportowego. Hitem po turnieju okazały się czarno-czerwone korkotrampki Roger Milla. To była odmiana, bo do tej pory wszyscy grywali w czarnych lub granatowych korkach. A tutaj proszę buty do gry w piłkę, „sygnowane” przez gwiazdę mundialu. Do dziś pamiętam płacz jednego kolegi, jak przeprawiając się przez płot, zahaczył butem o siatkę i rozerwał nowiutkiego korka. Nie mam pojęcia jaką historię wymyślił w domu.

Fryzurki jak marzenie
„Krótko z przodu, długo z tyłu” ale bez wąsa na przedzie. Ta moda powoli odchodziła. Był co prawda np. Tomas Skuhravy ale piłkarze zaczynali się ogarniać, w końcu były to już lata 90.
Uwagę wszystkich zwracały latynoskie trendy w modzie. Czyli fryzura na „slasha”, a może to jednak Carlos Valderrama był pierwszy? Do tego Rene Higuita, który paradował we fryzurze typu „członek bandu disco z lat 70”. Kolumbijski bramkarz zasłynął jednak bardziej swoją grą, inną niż do tej pory znaliśmy. Kiwki z przeciwnikami kończące się utratą bramki czy „Scorpion Kick”, który powodował wśród kolumbijskich kibiców stany przedzawałowe.

W szponach hazardu
Właśnie w trakcie tego mundialu po raz pierwszy zasmakowałem hazardu. Pierwszy zakład o to kto awansuje do finału. Postawiłem na Anglików, a wygrali naturalnie Niemcy. Kur… wtedy nie znałem słów Linekera. Przegrałem tabliczkę czekolady, co było swego rodzaju traumą. Wtedy nie było opcji, że wchodzę do sklepu, biorę w łapę czekoladę i jest moja. Wtedy czekoladę dostawało się od ciotek czy babć.

„Livescore” z okna
Zdarzyło się również że mieliśmy swój żywy „livescore”. Z okazji Jana, na wsi gdzie przebywałem na wakacjach przygotowano ognisko dla mieszkańców czyli wieśniaków (tak, jestem wieśniakiem). Od dzieciaków po seniorów wszyscy zgromadzili się przy ognisku i stołach biesiadnych. Dla jednych ognista woda, dla innych lody Calypso i oranżada.. Jeden sąsiad się wyłamał, poszedł oglądać mecz i przez okno donosił na bieżąco o wyniku. Oczywiście nie pamiętałem jaki to był mecz ale wujaszek google podpowiedział: Czechosłowacja – Kostaryka 4:1. Jakie czasy taki livescore. Co gorsza, dwa lata później na wsi już nie było livescore i musiałem szukać wynik meczu Polska – Kuwejt na telegazecie.

Tylko jedna bramka
Z tego mundialu zapamiętałem tylko jedną bramkę. Owszem dziś odpalając youtube i przeglądając bramki zdobywane w trakcie mundialu Italia 90 wspomnienia wracają. Ale bez tej ogólnie dostępnej wiedzy, dokładnie zapamiętałem gol którego zdobył David Platt. Ostatnia chwile dogrywki, wszyscy czekają na rzuty karne, a tutaj wrzutka w pole karne Belgów i Platt zdobywa bramkę na wagę awansu Anglików do kolejnej rundy. Nie mam pojęcia skąd te zapamiętanie. 27 lat temu wydawało mi się, że chłop strzelił z bardzo daleka. A tutaj zonk;) . Zobaczcie sami:

Koszulki reprezentacji Niemiec
Minęło trochę czasu od mistrzostw świata we Włoszech i na osiedlach pojawiły się koszulki reprezentacji Niemiec, a dokładniej ich podróbki. To znaczy była to zwykła koszulka. Skąd się brały? Albo ktoś miał rodzinę z Niemiec albo ktoś potrafił sprawnie szukać w lumpeksach.
Taka charakterystyczna koszulka była powodem do dumy. Grając w niej na podwórku dostawało się dodatkowej mocy.

Mundial Italia’90 na pewno był inny niż następne. Owszem, postrzeganie dzieciaka jest zupełnie różne od tego jak na świat patrzą osoby dorosłe. Ale przecież Roger Milla, facet mający 38 lat, nie grający w żadnym klubie. Akcje jakie wyczyniał Rene Higuita. Oryginalnie, kolorowo, nie do końca zawodowo. Może jeszcze coś z mistrzostwa USA 1994 można by wyłuskać w podobnym klimacie- patrz Tony Meola Każdy następny mundial to już kompletna komercjalizacja, to już pełen profesjonalizm, to już najki na Ronadlo czy inne takie