Kto nie czytał Bravo w latach 90?

Polska złota jesień.1991..deszcz, zimno, wieje ale pojawia się światełko nadziei, promyk słońca czyli BRAVO. To obok MTV dopełnienie kolorowego obrazu zachodniego świata muzyki i nie tylko. BRAVO rozchodziło się jak świeże bułeczki, trzeba było biec do kiosku w dniu premiery by bez problemów zakupić swój egzemplarz. To równocześnie czasopismo które wstrząsnęło starszym pokoleniem, bo jak można pisać o takich „zboczeniach”, jak dzieci i młodzież mogą czytać takie rzeczy?

 

Koncepcja prosta, przedruki z niemieckiego Bravo, identyczna szata graficzna czyli coś co w 1991 wystarczyło byśmy regularnie wydawali te kilka tysięcy złotych.

 

dzisiaj takie rzeczy to tylko w necie

Tak jak wtedy, ponad dwadzieścia lat temu, tak i dziś, najwięcej mówi się o dziale TRUDNE SPRAWY PYTANIA. To właśnie tam można było się „edukować” na wzorcach zachodnich. Największym „problemem” był naturalnie „Mój pierwszy raz”. Bo jak można opisywać takie rzeczy w gazie którą czytają dzieciaki. Kto to pisał? Patrząc na inne działy w gazecie należy domyślać się, że był to import z RFN. Nie można jednak lekceważyć tego działu. Oprócz „erotycznych” opisów pierwszego razu można było czytać o licznych problemach dorastających w latach 90-tych. Trądzik na pośladkach, czy zaszłam w ciążę, czy mu się podobam, jak się zakłada prezerwatywę albo też co zrobić gdy on chce dowodu miłości.
Wiem, dziś można się z tego śmiać ale wystarczy wejść na pierwsze lepsze forum internetowe dla młodzieży i nie tylko. Takich problemów cała masa. Czasy się zmieniły, my mieliśmy wszystko w gazecie, bez możliwości interakcji, dzisiaj młodzież sama z sobą dzieli się wiedzą.

 

Fotostory czyli dzisiaj na Polsacie czy TVN, wtedy trzeba było zadowolić się kilkunastoma obrazkami i oczywiście ciekawymi opisami. Pamięć bywa zdradliwa ale jedną historyjkę zapamiętałem z jednego względu – wtedy zorientowałem się, że ktoś nas robi w bambuko. Historyjka była standardowa, jakaś tam małolata na gigancie, leciała nad polskie morze, uciekała od życiowej beznadziei. Do tego słuchała Varius Manx (może kazali jej tak mówić). Tylko dlaczego w roku 1995 była ubrana nie jak ludzie z mojego otoczenia, a ociekała szatami które przy odrobinie farta mogła przysłać ciocia z Niemiec? I co najlepsze, dlaczego płaciła dojcze markami?

siema, słyszeliście ten kawałek Modern Talking?

Bravo prekursorem spojlerów. Nie trzeba było biec po pirackie nowości do wypożyczalni kaset wideo czy na bazarek. W każdym numerze można było sobie obejrzeć na fotosach cały film. Jak to działało, kto trzymał nad tym pieczę, kto to właściwie wymyślił i co na to dystrybutorzy konkretnych tytułów? W ten sposób, zanim zdobyłem kasetę, obejrzałem sobie film „Strzelając Śmiechem”.

 

Ale Bravo było przecież muzyczne. Jak już pisałem na wstępie to obok MTV miejsce gdzie w jakiś tam sposób kształtowało się gusta muzyczne dzieciarni. Największe gwiazdy w każdym numerze, można było dowiedzieć się czegoś więcej o „ikonach” początku lat 90. To nie tylko suche fakty, to również zdjęcia paparazzi, to różnego rodzaju niefajne opowieści o idolach tamtych czasów. Czyli Plotek pełną gębą.

 

Jeżeli chciało się dowiedzieć o czym śpiewają zagraniczne gwiazdy leciało się do rubryki „Bravo Song Book”. Tłumaczenia tekstów piosenek, po dwa na numer. Z czasem zamieszczano również teksty polskich wykonawców czyli to co mieliśmy w książeczkach z kaset. Same tłumaczenia były zbyt dosłowne, jakby ktoś brał do ręki słownik polsko-angielski i po prostu tłumaczył słowa jeden do jednego, bez głębszego kontekstu.

one hit wonder z lat 90 w tłumaczeniu

Co jakiś czas do Bravo dorzucano gratisy, takie idealne wpasowane w potrzeby młodego człowieka. Jakieś „znaczki pocztowe” z gwiazdami pop, naklejki z ikonami lat 90. Każdy numer to oczywiście odpowiednia ilość plakatów czy też z zagranicznego – postery. Szaleństwem były tatuaże albo sztuczny kolczyk. No działo się, było na bogato, każdy taki gadżet był na wagę złota.

 

Kiedy się zakończyło? Kojarzę że gdzieś około 1995 zakończyłem wydawanie ciężko zdobywanego grosiwa na Bravo. Wiadomo, „dorasta się”, coś innego wchodzi w orbitę zainteresowań, ja po prostu przerzuciłem się z Bravo na Machinę.