Moda lat 90. Co nosiło się w tamtych czasach?

Co można napisać o trendach modowych polskiej młodzieży w latach 90-tych? Dziś oglądając zdjęcia z tamtego okresu trudno powstrzymać się od śmiechu. Mydło i powidło ale przecież takie były czasy, takie właśnie były lata 90-te.

Wygrzebywanie się z czasów PRL, coraz więcej możliwości by sięgać po wszystko co nam podsyłał zachód. Ciuchy od ciotek z zagranicy, wyprawy do lumpeksów czy też standardowe przejmowanie w spadku po starszym rodzeństwie ubrań. Nikt nie kombinował specjalnie ze stylem, często ubierając to co miało się najlepszego, bez żadnej sensownej kompozycji.

Dżinsowy zawrót głowy
Lata 90 to nagły napływ dżinsów już niekoniecznie związanych z rodzimą produkcją. Dobry lans, zaznaczenie swojej pozycji 😉 wymagało inwestycji w dżinsy znanych marek. Wtedy dżinsy jednoznacznie kojarzyły się z marką Levis. Nie może to dziwić, firma w latach 90 przeprowadzała zmasowane kampanie reklamowe, wykorzystując w nich aktualne przeboje lub korzystając z klasyki muzyki rockowej. Ale zakup Levisów dość skutecznie trzepał portfel. Jednak założenie spodni 501 to było coś. Plus „pińcet” punktów do skilla bogactwa 😉  Można było także inwestować w Big Star. Dziś sklepy Big Star nadal istnieją ale przecież cofając się do lat 90-tych mamy w głowie pewien program i zapowiedzi z amerykańskim akcentem „to jest big star party”.

Nie każdy miał odpowiednie możliwości finansowe czyli trzeba było kupować zamienniki. Producenci, początkujący biznesmeni zdawali sobie z tego sprawę, więc problemów z zakupem zwykłych dżinsów nie było. Wtedy rządziły klasyczne jeansy, bez żadnych wyrw na pół nogi, jakiś wzorków czy innych kombinacji. Dziś jest zupełnie odwrotnie, znajdź w pięć minut jeansy normalne, bez szachownicy.

Uwaga, kto pragnie nadal propagować modę z lat 90 to niech pamięta. Koszulki do dżinsów. Kto uważa inaczej, kto wyciągnie koszulkę z dżinsów niech się szykuje na hejt pod tytułem „po ile gazeta”.

Ogrodniczki nie tylko do pracy w ogrodzie
Ogrodniczki czyli szał napędzany przez gwiazdy popkultury. Był czas kiedy cała masa ludzi śmigała w ogrodniczkach jakby wszyscy szykowali się na sezon. Wiadomo, koszenie trawy, przycinanie krzewów, walka z kretami. Do tego starzy potrafili szydzić, że nie ma problemów z dostawą ogrodniczek, z pracy przyniosą. Kto jednak nie miał ogrodniczek w latach 90?

popatrz, zobacz jak się nosi ogrodniczki w wielkim świecie

 

Dresy moje ukochane…
Nie uciekniemy od dresów kiedy mówimy o modzie lat 90. Zanim pojęcie noszenia dresów nie uległo maksymalnej dewaluacji, miliony chłopców i oczywiście dziewczyn nie gardziło nimi. Kto nie nosił dresów znaczy się był sztywniakiem. Co tu więcej pisać – WSZYSCY BYLIŚMY DRESIARZAMI!
Ogromna wygoda, szeroka oferta najróżniejszych producentów, a do tego niska cena. Czego chcieć więcej? W tygodniu dresy, do kościoła i na specjalne okazje dżinsy.

Ojciec dresów czyli król ortalion
Kiedy na przełomie lat 80 i 90 Polacy wzięli się za biznesy, bazarki zostały zalane dresami ortalionowymi. Nie mogło być inaczej, skoro 99% handlarzy na takich bazarkach było ambasadorami marki „dres ortalion”. Panie zobacz jakie wygodne, zobacz jak się układają bez prasowania i do tego kosztują tyle, że aż wstyd nie kupić. Z czasem jednak ortalion tracił na znaczeniu, po prostu jego noszenie to był jeden wielki paździerz. Na rynek wchodziły lepsze gatunkowo dresiki czyli „tradycyjne dresy”, które do dziś krążą po ulicach, dzielnicach, centrach większych miast i mniejszych wiosek.

proszę pana, gdzie pan kupił dresik?

Ilość pasków mówi o twoim statusie społecznym
Lepsze dresy były dostępne w dwóch opcjach. Oryginały czyli trzy paski lub podróby z czterema paskami. Największe sukcesy wśród czteropaskowców odniósł prosty wzór czyli czarny dres w białe paski. Jeżeli ktoś nie miał kasy na oryginalny dres Adidasa to mógł udać się choćby na Jarmark Europa i sprawić sobie za grosze fajny dresik z trzema paskami i oczywiście dodatkowo jakimś fajnym motywem.

Przez pewien czas hitem mody, szczególnie w szkołach, były dresy z guzikami na nogawkach. Takie ułatwienie dla tych co mieli problem z tradycyjnym ściąganiem dresów;)

Kochanie, wróciłam z safari
Legginsy zrobione z dopiero co upolowanej pantery? Lata 90 to zalew legginsów tego typu. Pełno panterek na ulicach, w dyskotekach, normalne szaleństwo. Ten styl jest cały czas uwielbiany przez kobiety, panterki nie mają szansy aby zostać wpisane na listę zagrożonych gatunków. No cóż, tolerancja musi być.

kwiatuszku, ty to potrafisz zapolować

 

Koszula w kratę czyli elegancja poziom 2
Jeżeli nie miałeś koszuli w kratę to znaczy, że w latach 90 mieszkałeś gdzie z dala od cywilizacji. Czerwone, zielone, niebieskie, każdy bazar miał w ofercie takie koszule. To jedna z ikon, nie tylko ze świata mody ale ogólnie gdy mowa o tym za co pamiętamy lata 90. Wystarczy wpisać w Google koszule lata 90 i już mamy odpowiedź. Francja elegancja. Co prawda zdarzało się, że na 15 chłopaków w klasie, połowa potrafiła przyjść ubrana w tą koszulę. Ale przecież to drobnostka. Gdyby nie one to o czym można by gadać gdy na tapetę wchodzi moda lat 90?

i oto ona, wymarzona, koszula flanelowa z lat 90

Kto nie miał nigdy na sobie katany dżinsowej?
Katana dżinsowa czyli kolejna niezapomniana rzecz z lat 90. Wszyscy się nosili, mali i duzi. Katana nie pytała ile masz lat, jaką masz płeć, czym się zajmujesz, jak się uczysz. Ona kochała każdego równo, była wszędzie. Katany „gołe” albo z różnymi wzorami na plecach. Z dwoma kieszeniami albo czterema. Miałeś katanę byłeś elegancki.
Nie mogę tylko sobie przypomnieć jednego – czy ktokolwiek chodził w zapiętej katanie? Ktoś zapinał katanę i ruszał w miasto?

katana szikagobuls? wyższy poziom zarobków 😉

 

Skóra, fura i komóra
Telefony komórkowe dopiero co się pojawiły. Dorastając w latach 90 trudno było posiadać prawo jazdy (co nie oznacza, że nie jeździło się samochodem), zostawała tylko opcja na skórę. Ale jaką skórę? Oryginalna była cholernie droga, a jakieś zamienniki? No cóż kiepskie jakościowo i do tego niezbyt ciekawie wyglądające. Wiele osób posiadało skóry z drugiego obiegu ale były one przygotowane na lepsze okazje.
Zdarzył się jednak okres, już bliżej schyłku lat 90 kiedy to „chłopcy” zaczęli się nosić w skórach. I to właśnie wtedy pojawiło się hasło „skóra, fura i komóra”. Niezapomniany widok czyli lipiec, plus 30 na termometrze i chłopcy zapakowani w skórę. No cóż, moda wymaga poświęceń.

anDZej gdzie jesteś? Wczoraj tutaj spałeś, a dziś skórka tylko została

 

 

To tyle w temacie tego co dała nam moda lat 90. Co prawda temat niewyczerpany, dlatego niebawem spojrzymy na nasze obuwie z tamtych czasów.