Smaki lat 90 czyli gumy do żucia w akcji

Boom boom boom…guma do żucia balonowa. Kółko i krzyżyk z gumą Taxi czy oczywiście obrazki samochodów w gumach Turbo. Gumy do żucia wtedy niekoniecznie służyły temu by zachować świeży oddech, by mieć czyste zęby po posiłku. Smak, najczęściej chwilowy i oczywiście najważniejsze dodatki.
To oczywiście możliwość zrobienia balonów albo też różne dziwne atrakcje w postaci skwaszonej twarzy czy strzelającej gumie w buzi. Ale guma to styl życia, a dokładniej możliwość dołączenia do kręgu osób – kolekcjonerów, jak to miało miejsce choćby w przypadku gumy Turbo.

 

Gumy stricte kolekcjonerskie
Obrazki z samochodami w gumach Turbo to wejście w inny świat. Super bryki działały na wyobraźnię. Jeszcze bardziej wkręcała myśl o tym by zebrać całą kolekcję takich obrazków. Niektórzy traktowali to jak świętość i swoje kolekcje trzymali w klaserach na znaczki. Zbieractwo tych obrazków było tak wielkie, że w szkole był nawet jeden koleś co potrafił kupić cały karton Turbo, gumy rozdać, a dla siebie zachować tylko obrazki. Mając tak pokaźną kolekcję można było zdecydowanie awansować w hierarchii osiedlowej, być „na językach” jako ten koleś co ma wszystkie autka z kolekcji Turbo.

co bardziej zaangażowani zbieracze dbali o swoją kolekcję obrazków z gum Turbo

 

Samochody z gum turbo, a dokładniej obrazki przedstawiały różne pojazdy: klasyczne audice, merdcedesy, motory. Do tego samochody należące do tego Niemca, co tylko do kościoła jeździł i do dzisiaj płacze po swojej żylecie. Pod zdjęciem samochodu jego dane, gdzie oczywiście liczyła się informacja o prędkości danej bryki.

Polska dostąpiła zaszczytu otrzymania gumy Turbo od drugiej serii, z numerkami 51-120 i ta w moim otoczeniu cieszyła się największa popularnością.

Najbardziej poszukiwany pojazd to ten spod numeru 54 – za tego Jaguara można było otrzymać naprawdę wiele. Wszyscy go poszukiwali. Ciekawe czy było to celowe zagranie producenta czy po prostu przypadek?

poszukiwany, poszukiwana – pamiętny Jaguar, najtrudniejszy do zdobycia

 

Gumy Turbo na jakiś czas zniknęły, straciły na popularności, bo przecież cała Polska dowiedziała się, że są rakotwórcze i jak to można dzieci faszerować czymś co powoduje nowotwór.
Jakiś czas temu w ramach swoich działań handlowych, Biedronka wprowadziła na pewien okres do oferty gumy Turbo. Może myk by się udał gdyby do środka wpakowano obrazki z lat 90-tych

 

Nie tylko motoryzacja, coś dla fanów piłki nożnej
Czas włoskiego mundialu czyli rok 1990 (tak mi się kojarzy czasowo) to Bubble Football Gum. Guma do żucia, którą kupowało się wyłącznie na potrzeby przepięknych kart z piłkarzami. Każda paczuszka zawierała 3 karty, więc uzbieranie całej talii to dla dzieciaka poważna sprawa finansowa. Emocje towarzyszące rozrywaniu paczuszki i … rozczarowanie kiedy trafiały się karty które miało się w kolekcji i to w wielu sztukach. Nie pamiętam czy zebrałem całą talię gdyż po prawie 30 latach znalazłem jedynie obdartego Koreańczyka – K.J. Sung.

Kim Joo Sung – trzy mundiale zaliczone, trzy razy wybrany najlepszym graczem Azji

 

Jest i guma Donald
Donald czyli klasyka klasyki. To nie tylko guma do żucia, którą wspominają dorastający w latach 90-tych. Przecież w poprzedniej epoce można było również zaopatrzyć się w nią, korzystając choćby z kolorowej oferty Pewex-u.

Guma do żucia Donald zawierała krótką historyjkę w formie komiksu. Historyjki zbierało się dla własnej satysfakcji lub żeby pochwalić się przed znajomymi odnośnie jej wielkości. Akurat zorganizowanego rynku wymiany nie pamiętam.

 

To koniec pierwszej części wspominek o tym jakie gumy do żucia lat 90-tych rządziły życiem dzieciaków. Czekają kolejne gumy, które na trwałe zapisały się w naszej pamięci. Guma Taxi, Boomer czy też „przedOrbity”.

Kolejna część o gumach do żucia w tym miejscu – guma Taxi

Ostatnia część wpisu o gumach do żucia z lat 90 – tutaj